Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

czwartek, 29 czerwca 2017

***Akcja Pocztówka z Wakacji***



Kiedy ostatnio wysłałeś/łaś do kogoś kartkę z wyjazdu/wakacji/weekendu?
Jeżeli niedawno to gratulacje, jeżeli nie pamiętasz to czas to zmienić!

Podtrzymujmy tą piękną tradycję!

Mieliśmy taką sytuację podczas wakacji: wybraliśmy się na pocztę wysłać kartki z nad morza do babci. Jednocześnie uczyliśmy 3 letnią Kingę jak adresować kartkę, jak napisać pozdrowienia i wysłać. Zabawy było co niemiara:) Koło nas grupka nastoletnich dziewczyn w wieku gimnazjalnym, przybywających na koloni/obozie, miały za zadanie w grze terenowej wysłać kartki do rodziny. Były całe zaaferowane bo nagle okazało się, że żadna nie wie jak adresować kartkę,gdzie nakleić znaczek gdzie wpisać adres i co gorsze jaki w ogóle jest adres do babci/cioci itp.! 

Zainspirowani tą sytuacją chcemy zachęcić Was to podtrzymywania tej tradycji wysyłania kartek z wakacji, żeby w dobie elektroniki wszechobecnej nasze dzieci potrafiły wysłać też tradycyjną korespondencję:) 

My  oprócz magnesów z wakacji zawsze przywozimy pocztówki, często wysyłamy, czasem po prostu wręczamy po powrocie. A od niedawna pod szklaną szybą na stole w jadalni przechowujemy pocztówki z wyjazdów i podczas wspólnych posiłków możemy wracać do wspomnień :)


Stąd nasza AKCJA:
Zacznijmy od razu od tych wakacji! Uczmy przez zabawę :)
Po cichu powiem Wam że nasza Kinga bardzo lubi odbierać pocztę, zwłaszcza jak jest adresowana do niej :)

Dlatego wymyśliliśmy taką łatwą zabawę dla chętnych do zaangażowania się :
Zwyczajnie wyślijcie do Kingi i Jagody karteczkę z pozdrowieniami wakacyjnymi lub rysunkiem a my dołączymy ją do naszej kolekcji :)
Dodatkowo spośród otrzymanych w ciągu wakacji kartek (do 31 sierpnia 2017) wylosujemy trzy, których nadawcy otrzymają od nas niespodzianki!!!
Jedną z nich jest książka Pępek świata - z dzieckiem w drodze, a dwie to upominek niespodzianka, który przywieziemy z wakacji:)

Szczęśliwych zwycięzców ogłosimy 6 września 2017.

Do dzieła! Bawcie się z nami!

Dane adresowe do wysyłania kartek:

Kinga i Jagoda
(Nie Usiedzę w Miejscu)
Program Aktywności Lokalnej "Sami dla siebie"
ul. Ks. Siemaszki 31
Kraków



środa, 28 czerwca 2017

Pociągiem przez Lake District


Kolejne marzenie spełnione :) Podróż widokową trasą starą wąskotorową kolejką w górach stała się faktem. A na dodatek pogoda akurat na ten dzień udała się wspaniała!

Bilety zakupiliśmy jeszcze w Polsce przez stronę kolejki: https://ravenglass-railway.co.uk/
Zawsze parę funtów zostało w kieszeni a bilet jest na datę a nie na konkretną godzinę. Dzięki temu spokojnie po śniadaniu się wybraliśmy, zostawiliśmy auto na parkingu w Ravenglass , odebraliśmy nasze bilety i wskoczyliśmy na pokład ciuchci!





Podróż trwa 40 min w jedną stronę do stacji końcowej Dalegarth for Boot. Oczywiście można wysiąść/wsiąść na pośrednich stacjach, tym bardziej że z niektórych początek mają szlaki górskie. My wybraliśmy podróż do końca i zdecydowaliśmy się na jedną z tras z Dalegarth. Malutka mieścina znajduje się już w dolinie Eskdale , a otaczające szczyty zachęcają do wędrówek.

Na podróż w jedną stronę wybraliśmy zamknięty wagonik, bo nie było jeszcze za ciepło, ale powrót przy pięknym słoneczku jechaliśmy otwartym wagonikiem. Każdy skład ma różne rodzaje do wyboru do koloru.


Stacja końcowa to malutki peron ale jest miejsce do odpoczynku, sklepi, kawiarnia, plac zabaw dla dzieci i stoliki piknikowe. A widoki dookoła najlepsze:)


Tutaj też mieliśmy piknik, oglądaliśmy zawracanie lokomotywy na obrotnicy i odjazd następnego składu! Dla naszego Taty, miłośnika kolei, raj na ziemi !







Informacja turystyczna działa na poziomie.Mimo że wycieczkę nad wodospad Stanley Ghyll mamy ogarniętą z internetu, dostajemy ulotki z opisem trasy dostępne na stacji i możemy ruszać w drogę. Na szlak wychodzimy kawałeczek od stacji skręcając w dróżkę koło starej szkoły.
Rzeczywiście spacer jest godny polecenia, tym bardziej z dwójką dzieciaczków. Bo mimo że Jagoda akurat zapadła w błogi sen, to dla Kingi trasa była atrakcyjna i nie wymagająca.




Dwugodzinny spacer przez mostki, pola, a potem lasem nad brzegiem strumienia, połączony z wyjściem na punkt widokowy nad wodospadem. W sam raz dla małych nóg :) Do tego ogrom kwitnących rododendronów robił wrażenie i na nas. Dokładny opis trasy polecamy ze  strony.











W drodze powrotnej jeszcze trochę głupawki na angielskich łąkach. Nawet spotkaliśmy odważne owieczki nad strumieniem :)






Zdążyliśmy jeszcze urządzić sobie piknik zanim nadjechał nasz pociąg powrotny i znowu zawrócili lokomotywę. Zapakowaliśmy się i znowu frajda tym razem z wiatrem we włosach !
Po całej wyprawie i takim wymagającym dniu maluchy w samochodzie poszły spać, a my jeszcze zdążyliśmy pojechać nad Wastwater rzucić okiem na Scafell oraz okoliczne najwyższe w Anglii szczyty. Dzieciarnia się wyspała i z chęcią wtrząsnęły pizzę w polecanej knajpce  TheWild Olive w Gosforth. 
Polecamy wyprawę do uroczej Eskdale, nam się udało plan zrealizować tak jak chcieliśmy :) Ale i tak najważniejsze były pociągi ;)









nieusiedzewmiejscu.blogspot.com

poniedziałek, 19 czerwca 2017

(Za)krótka wizyta w Lake District



Lake District zamarzyło nam się już w 2015 podczas podróży do Szkocji. Wtedy zatrzymaliśmy się nad Ulswater na postój i postanowiliśmy że kolejne wyspiarskie zwiedzanie będzie właśnie tam. W końcu góry i jeziora , dwa w jednym, to może oznaczać tylko super wakacje!




W tym roku zrealizowaliśmy ten plan. Wybraliśmy południowo-zachodnią część parku narodowego Lake District. Plany były ambitne na 3 dni, jednak pogoda znacznie je zweryfikowała, pozostawiając jeden słoneczny dzień i skutecznie nas przeganiając. Lake District jest obszarem gdzie trudno się nudzić, jest tyle atrakcji i miejsc do zobaczenia. Nad każdym jeziorem są punkty widokowe, można wybrać się na rejs, chodzić po górach, relaksować się w urokliwych miasteczkach, do wyboru do koloru. My planowaliśmy dzień na podróż pociągiem na widokowej trasie oraz dzień na góry. Zrealizowaliśmy 50%.

Zamieszkaliśmy w Cloudbase w Drigg, u przemiłej Clare i jej rodziny. Drigg znajduje się nad samym morzem, więc mieliśmy nadzieję na spacery po plaży. Aha, spacer był, 10 minut bo piaskowy wiatr i deszcz wygonił nas z powrotem do domu :) ale muszelki znalezione!


Nad Morzem Irlandzkim

W drodze do Drigg postanowiliśmy jeszcze co nie co zobaczyć z lotu samochodu, bo niestety było konkretnie zimno. Jak z samochodu to oczywiście w grę wchodziła hardcorowa angielska trasa widokowa przez dwie "straszne" przełęcze Wrynose Pass oraz Hardknott Pass, reklamowane jako "not for nervous drivers" :) czyli dla nas idealnie. Jest wyzwanie! Jak już udało się trafić w tą konkretną dolinę to zaczęła się jazda z przepięknymi widokami, wąską i urokliwą trasą pośród gór. Rzeczywiście może nie wysokie ale konkretnie wąskie i strome podjazdy, gdzie wymijanie z pojazdem z naprzeciwka jest na grubość lakieru, mogą być niebezpieczne w złej pogodzie. Nam się udało dodać je do naszej kolekcji i jeszcze strzelić parę zdjęć, choć nie oddają tego co na żywo !





Po udanym dniu i wycieczce kolejką Ravenglass &Eskdale, gdy maluchy zasnęły zmęczone, pojechaliśmy na rekonesans nad jezioro Wastwater do Wasdale i z powrotem.Pierwotnie chcieliśmy spróbować swoich sił w podejściu na Scafell ale prognoza pogody była bezlitosna, stąd zrobiliśmy tylko rekonesans wokół jeziora żeby nacieszyć oko.





Scafell w chmurach, nawet na chwilę się nie pokazał




Kolejny dzień był deszczowy i lodowaty. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się nad Windermere, a konkretnie w Lakeside w Aquarium - zadaszona atrakcja w sam raz  na taki dzień.

Wszystkim bardzo się podobał świat podwodnych zwierzątek, wielkie akwaria z płaszczkami, żółwie i rozgwiazdy oraz kolorowe ryby. Na pewno miejsce godne polecenia z dziećmi!

http://www.lakesaquarium.co.uk/









Niestety pozostał niedosyt po krótkiej wizycie w Lake District i niezrealizowanych planach, ale mamy pretekst żeby tam wrócić ;)