Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

czwartek, 25 maja 2017

4 dni w Luksemburgu

4 dni w Luksemburgu to propozycja na krótki wyjazd - my w tym roku wykorzystaliśmy Majówkę żeby odwiedzić to małe państwo. Kilka dni starczyło na zwiedzenie samej stolicy Luksemburga oraz kilku miejsc w niedalekiej okolicy. Gdybyśmy byli dłużej to pewnie odwiedzilibyśmy więcej miejsc, ale to zostawiamy na następny raz:)
Celem naszym było zdecydowanie zobaczyć na miejscu to co najbliżej bo już sama podróż samochodem tam i z powrotem do Luksemburga była wyzwaniem ;)




W naszej relacji skupimy się głównie na zdjęciach bo one najlepiej Was zainspirują do podróży w te miejsca.Nie polecimy tym razem niestety ciekawego miejsca do nocowania bo mieliśmy okazję spać u znajomej:)


LUKSEMBURG

W stolicy skupiliśmy się na spacerach po starówce, murach oraz obowiązkowo musiały być lody i plac zabaw :) Luksemburg zrobił na nas wrażenie czystego zadbanego miasta. Jednak czuć różnicę w ilości ludzi na ulicach jak się wyjedzie z dużego miasta w PL do małego Luksemburga gdzie tylko w weekend jest tłoczno w centrum. Podróżując z dzieckiem na pewno warto mieć ze sobą podstawowy prowiant, bo w Lux trudno jest o małe sklepiki w których w razie potrzeby dokupimy wodę - tutaj zakupy tylko w dużych marketach poza centrum.
Polecamy zwiedzanie piechotą, ewentualnie podjazdy autobusem ze względu na parkingi, na których można parkować maksymalnie 3 godziny i później trzeba wracać przestawiać auto co nie jest wygodne.














A na koniec zwiedzania koniecznie jazda przeszkloną windą z panoramą na Luksemburg. Kinga miała mega frajdę (Ok Tata też;))




VIANDEN

Pół godziny drogi samochodem i jesteśmy w Vianden - uroczym miasteczku z pięknie położonym zamkiem. Pogoda nas rozpieszczała więc smażyliśmy buzie w słońcu.












ECHTERNACH

Po Vianden mieliśmy jeszcze plany ambitne ale jak dojechaliśmy do Echternach, pominęliśmy miesteczko i udaliśmy się od razu nad jezioro. Tam błoga sielanka, dzieci na placu zabaw, młoda szalała nad wodą i na hulajnodze - nie było szans wyciągnąć jej gdziekolwiek. Poza tym nie chcieliśmy bo nasza mała podróżniczka w ten dzień kończyła 5 lat! A jaki jest lepszy prezent niż dobra zabawa! Nam też to pasowało rozłożyć się na piknik na trawie i zrelaksować. Inne atrakcje musiały ustąpić dobrej zabawie:D












NIEMCY

Jeden dzień spędziliśmy u sąsiadów w Niemczech, odwiedzając dwie miejscowości.

SAARBURG

Malutka mieścina blisko granicy z Luksemburgiem, nad rzeką z urokliwymi kamieniczkami i wodospadem w środku miasteczka, nad którym zlokalizowane są knajpki. Nawet przed sezonem i bez słońca robi wrażenie choć łatwo sobie wyobrazić jak przytulnie musi być tu latem gdy parasolki są rozłożone i brzeg kanału ukwiecony :)













BERNKASTEL- KUES

Jadąc dalej wgłąb Niemiec urokliwą Doliną Mozeli, docieramy do Bernkastel - Kues. Miasteczka położone są nad samą rzeką, która słynie z wspaniałych winnic. I rzeczywiście winnice na zboczach gór towarzyszyły nam całą drogę i wszędzie widać kult wina i winorośli. Tego dnia nie mieliśmy słonecznej aury a w lecie musi tu być pięknie! Natomiast sama starówka z typową niemiecką zabudową jest wyjątkowa i warta zobaczenia - zwłaszcza stare domki jak z bajki!







nieusiedzewmiejscu.blogspot.com

piątek, 19 maja 2017

Pieniny - zlot zaprzyjaźnionych wędrujących rodzin

Jeszcze na gorąco po powrocie z weekendu, rozpaleni wiosennym słońcem piszemy relację z kolejnego genialnego zlotu Góry z Dzieckiem. Stęsknieni za górskimi rodzinami których poznaliśmy na szlakach i zlotach spędziliśmy super weekend w Pieninach. Gościło nas schronisko Trzy Korony w Sromowcach Niżnych.
Pogoda zapowiadała się fatalnie, ale nie powstrzymało nas to przed ucieczką w góry. Jednak zapowiedzi jakimś cudem się nie sprawdziły, burze były ale krótkie w piątek i opady praktycznie żadne w sobotę, a na pewno nie takie które by nas powstrzymały .Słońce wyjrzało w sobotę o poranku a w niedziele prażyło już calutki dzień. Wreszcie wiosna!



Część ekipy, w tym my, przyjechaliśmy już w piątek. Lało po drodze ale na miejscu widoki w zachodzącym słońcu były niepowtarzalne. W ogóle uwielbiamy trasę do Sromowców, widoki nad zalewem Czorsztyńskim na Tatry są jedyne w swoim rodzaju. Wieczorem dzieci mimo zmęczenia drogą, szalały do późna na placu zabaw i spontanicznym śpiewograniu.

Z zaprzyjaźnionym Kinioludkiem

Sobota powitała nas słońcem a my witaliśmy kolejne przyjeżdżające rodziny. Oj jak dawno niektórych nie widzieliśmy! O godzinie 11:00 już wszyscy byli gotowi do wyjścia na szlak, jeszcze tylko wspólna fotka i ruszamy na Trzy Korony. Dzieci dzielnie wędrowały stromym podejściem bo w grupie zawsze raźniej. Im wyżej pieliśmy się Wąwozem Szopczańskim, tym chłodniej i chmurniej się robiło. Na przełęczy Szopka podzieliliśmy się, i część zdobyła szczyt Trzech Koron a pozostali powędrowali z powrotem. Niestety widoków na szczycie dzisiaj nie było..

Po drodze do schroniska trochę nas pokropił deszcz a potem już nie dokuczał w ogóle. 


zdj. Góry z Dzieckiem - ekipa we mgle


 Po zjedzonym obiedzie dzieci ruszyły na poszukiwania skarbów. Zwykle na zlocie jest jakaś popołudniowa zabawa dla dzieci i tym razem poszukiwali paczuszek ukrytych w trawie i innych zakamarkach. Szczęśliwi poszukiwacze znaleźli gadżety z PPN i bańki mydlane , których puszczanie jest już tradycją.




Nasi poszukiwacze skarbów



Wieczorem przy ognisku spałaszowaliśmy pyszne prażonki (kociołek ) przygotowany przez ekipę, śpiewaliśmy do późna biesiadne pieśni. Jako że zlot wypadł w takim terminie ,swoje urodziny świętowały też nasza Kinga i Jagoda oraz Maja z zaprzyjaźnionych Na NaszymSzlaku:) Głośne StO Lat w górach to było to o czym Kinga marzyła od miesięcy pytając czy będzie miała urodziny w górach z ogniskiem:) i proszę:) marzenia się spełniają.






Niedziela to tradycyjnie już śniadanie i czas pożegnań. Jednak tak cudna pogoda sprawiła że postanowiliśmy jeszcze i ten dzień wykorzystać, bo po sobocie mieliśmy górski niedosyt.
Po pożegnaniach i uściskach "do zobaczenia we wrześniu" ruszyliśmy do Szczawnicy. Stąd wyjechaliśmy kolejką krzesełkową na Palenicę, by dalej szlakiem wędrować grzbietem Małych Pienin, przez Szafranówkę, aż do Przełęczy Klimontowskiej i trasą rowerową wrócić do Szczawnicy. 

Kolejką na Palenicę


Ta pętelka była bardzo łatwa i łagodna dla dzieci, które w grupie biegły praktycznie i szalały po drodze. Na postojach mogły nacieszyć się widokami, leżeniem i tarzaniem po trawie oraz podpatrzeć pracę pasterzy. Wszystkim nam tego brakowało bo wiosna w tym roku nie rozpieszczała ciepłem a teraz wreszcie naładowaliśmy akumulatory:)









 Na koniec cudownego weekendu pełnego wrażeń obiecane i ulubione lody z Krościenka były już wisienką na torcie szczęścia:)


nieusiedzewmiejscu.blogspot.com