Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Krokusowe szaleństwo na gorczańskich szlakach




Dokładnie krokusowym szaleństwem można nazwać to co działo się w pierwszych dniach kwietnia tego roku :) mianowicie już parę dni wcześniej internet zalewała fala zdjęć i aktualności "krokusowych": gdzie i ile już jest, czy warto, jaka pogoda, czy już szczyt kwitnienia itp.. ażeby w pierwszy weekend kwietnia na prima aprilis nastąpiła kulminacja wszystkiego: dywanów krokusowych, upalnej wymarzonej pogody i tłumów na szlakach żądnych podziwiania tych wiosennych krajobrazów.  Tradycyjnie już większość krokusowych turystów podążyło w stronę Tatr i Doliny Chochołowskiej oraz Kalatówek. O pobitym rekordzie w Dolinie Chochołowskiej głośno było we wszystkich mediach więc na pewno słyszeliście to i owo. Nie nam to oceniać czy to dobrze czy nie. Kto miał w sobie wystarczająco dużo determinacji by wstać w środku nocy, dojechać, zmierzyć się z obleganą w te dni Doliną i strzelić te wymarzone fotki, których możemy pozazdrościć - szacun - nam się nie chciało :) po prostu a także i dlatego że już 3 lata temu  poczuliśmy smak wędrówki w tłumie i raczej nie mieliśmy ochoty tego powtarzać.



Niemniej jednak, chcieliśmy w ten piękny weekend również "zapolować" na krokusy, a jakże :) Ponieważ nie tylko Tatry krokusami stoją, również w Gorcach zadomowił się szafran spiski w dużych ilościach. Generalnie w Gorcach można spotkać skupiska krokusów w wielu miejscach, zwłaszcza w okolicach Czoła Turbacza i na polankach na szlaku na Kudłoń. Warto postudiować zrobione przez internautów krokusowe mapy i blogowe relacje.



Wybraliśmy teoretycznie mniej oblegane gorczańskie łąki i szlaki w okolicach Starych Wierchów. Teoretycznie - bo jak dojechaliśmy do Obidowej okazało się, że malutki parking pęka w szwach.. Jako że nasza ekipa na spacer w ten dzień znacznie się powiększyła, wybraliśmy krótką sprawdzoną trasę na Stare Wierchy z Obidowej. Szlak jest stromy, ale krótki  na możliwości dzieci w różnym wieku, a takie dzisiaj z nami wędrowały. Nasz maluch w nosidle grzecznie wjechał na górę razem z drugim Kinioludkiem, ale 3 letnie piechury dzielnie pokonały trasę na własnych nogach.





Słońce świeciło pięknie i gorąco, dzieci raźno wędrowały z postojami na małe co nie co, ciaptając się w błocie które jeszcze było na szlaku. Tymczasem łąki i przydomowe ogródki pokryte były fioletowym kwieciem. Oko cieszyliśmy, parę zdjęć się udało. Szybko dotarliśmy pod schronisko na Starych Wierchach, gdzie piknik odbywał się na całej polanie. Rozłożyliśmy się i my na posiłek i biesiadę. Panowie zorganizowali drewno i dołączyliśmy się do rozpalonego już ogniska aby zjeść pierwszą w tym roku kiełbasę z patyka! W tych okolicznościach przyrody smakowała wyśmienicie :)










Starsze dzieciaki szalały na polanie razem, młodsze na rękach lub na kocu.Po obiedzie na trawie przyszedł czas na drogę powrotną i ostatnią krokusową grandę na wypatrzonej przy szlaku polanie. Granda oczywiście fotograficzna z daleka z uszanowaniem krokusów i bez deptania.


fot. Górskie Skarby




fot. Wędrówki z Kinioludkami





Teraz kiedy to piszę, mam dodatkowy argument przemawiający za tym, że w tym "krokusowym" szaleństwie była metoda. 3 dni po owym pamiętnym weekendzie, kiedy to sezon krokusowy dopiero tak świetnie się zapowiadał, po krokusach nie został ani ślad - grad i śnieg,który spadł w Tatrach przy nagłym ochłodzeniu skutecznie zlikwidował wszystkie dywany kwiatów i zamknął temat na ten rok :) Na kolejne przyjdzie nam czekać cały rok. Tymczasem zadumani nad ulotnością piękna i zmieniającą się przyrodą jedno co przychodzi nam na myśl to zawsze: Carpe Diem!







nieusiedzewmiejscu.blogspot.com

niedziela, 9 kwietnia 2017

Pociągiem retro do Wieliczki


W tym roku udało się spełnić obietnicę daną naszemu wielbicielowi kolei - wycieczka pociągiem retro organizowanym przez Małopolskie Szlaki Turystyki Kolejowej. 



Wspaniała lokomotywa parowa odjeżdżała z dworca w sobotę rano. Cała podróż trwała krótko bo 20 minut ale w wagonach retro można było się poczuć jak za dawnych czasów. Było jednak dość tłoczno bo wiele osób nawet bez rezerwacji liczyło na dostanie się na przejazd jeszcze w sobotę.




Spośród wielu kierunków wybraliśmy najkrótszy Kraków - Wieliczka. Chętnie pojechalibyśmy np. Doliną Popradu do Sącza ale niestety młodsza pociecha nie wysiedzi tyle. I to była dobra decyzja bo jednak starsze dzieci też się zmarudziły w końcu bo 20 min drogi to już nuuuda :P

W Wieliczce postój na szybkie co nie co oraz obejrzenie z bliska maszyny i wagonów. Z wrażenia zapomnieliśmy naszego termosu z miejsca posiadówki .. Trudno - i tak był czas kupić już nowy większy :)











Polecamy przejazdy pociągami retro, pamiętajcie o odpowiednio wczesnej rezerwacji miejsca - najlepiej od razu jak rusza po ogłoszeniu kalendarza na dany rok ( w okolicach marca).

Rezerwacja na stronie:

http://kolejegalicyjskie.pl/

Bilety 20 zł od osoby.

nieusiedzewmiejscu.blogpost.com


sobota, 1 kwietnia 2017

Poszukiwanie wiosny w Dolinie Racławki

Pomysł na udany spacer w okolicach Krakowa - proszę bardzo :)




Jedną z wielu krakowskich dolinek jest bardzo urokliwa Dolina Racławki. Polecona przez znajomych, sprawdzona i śmiało możemy też polecać dalej.




Aby wybrać się na ten spacer jedziemy aż do wsi Dubie. Tutaj za kamieniołomem na końcu wsi znajduje się parking przy wlocie do Doliny. Łatwo go minąć bo zjazd na parking znajduje się na zakręcie po lewej stronie, jest obniżony w stosunku do drogi - zwróćcie uwagę gdy będziecie się wybierać.







W Dolince są 3 oznakowane ścieżki dydaktyczne, po 5 i 6 km. Do wyboru do koloru. Na początku znajduje się tablica informacyjna, która pomaga zdecydować, którą pętlę wybieramy.

My wybraliśmy spacer szlakiem niebieskim. Droga jest wygodna, szeroka, co kawałek znajdują się tablice z kolejnymi punktami na trasie.






Cała trasa jest zalesiona, wzdłuż potoku , później powyżej koryta rzeki. Na końcu można skręcić do Wąwozu Stradlina.



Kilka miejsc piknikowych z ławeczkami sprawia, że można odpocząć z maluchami. Następnym razem weźmiemy rower Małej bo spokojnie mogłaby na nim jechać. Trasa nie stanowi żadnej trudności więc tym bardziej polecamy nawet dla bardzo małych piechurów.



Dzisiaj wybraliśmy się na poszukiwanie wiosny i rzeczywiście pełno kwiecia w dolince, słońce grzało jak w lecie, tylko drzewa jeszcze bezlistne przypominały nam, że jest dopiero kwiecień. Ale trudno nam było w to uwierzyć , bo my tu w krótkich rękawkach a tydzień temu w kurtkach:)


Dolinka nas bardzo urzekła spokojem, brakiem tłumów i na pewno wrócimy do niej jak już będzie całkiem zielono :)