Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

wtorek, 15 sierpnia 2017

Górskie wagary - ucieczka na szlak

Spontaniczne decyzje są najlepsze! Gdy wszyscy już dawno pojechali na długi weekend nam też marzyło się wyskoczyć na wagary choć na jeden dzień!

Po długich namysłach zdecydowaliśmy nie robić jakiejś długiej trasy, nie jechać miliona kilometrów bo w końcu to wycieczka na jeden dzień..tylko pojechać blisko, swojsko i poleżeć na trawie.. a jak blisko i swojsko to Gorce! a nasz cel Łapsowa Polana i nowe schronisko - jeszcze tam nas nie było!

Na Bukowinę Obidowska można dostać się z dwóch stron: od Obidowej i od Nowego Targu. Wybraliśmy tą drugą opcję i żeby nie było za łatwo postanowiliśmy zrobić pętelkę.
Auto zaparkowaliśmy na końcu asfaltu  na ulicy Marfiana Góra,żeby mieć blisko w drodze powrotnej. Stąd wiejską dróżką na skróty przedarliśmy się do uliczki Osiedle Robów skąd wiedzie zielony szlak na Bukowinę Obidowską. Żeby trafić na tą drogę - skrót trzeba po zaparkowaniu auta koło przystanku, cofnąć się w dół ulicą i koło domu drewnianego skręcić w lewo (na zdjęciu).


Tą drogą początkowo mijamy drewniany domek z okiennicami a potem wchodzimy w las i leśną drogą przekraczamy 2 strumyki i docieramy do zielonego szlaku.


Zielonym szlakiem dzielnie wędrowaliśmy aż do szczytu Bukowiny Obidowskiej gdzie w nagrodę zjedliśmy pyszne drugie śniadanie na trawie.


Pełno borówek wszędzie więc szabrowaliśmy prosto z krzaka:)



Mała uwolniona z nosidła nabierała rozpędu!



Szczytem i czarnym szlakiem udaliśmy się do Łapsowej skąd niebieski szlak odbija w dół  i po 5 minutach znajdujemy ukryte wśród drzew schronisko - Kolibę na Łapsowej Polanie.



Urokliwe miejsce, otwarte ponownie w tym roku, pachnie nowością i jest super kameralne.
A jaka panorama sprzed schroniska - miodzio! Mimo że dziś wszystko w chmurach potrafimy sobie wyobrazić tę panoramę Tatr i całego Podhala.



Jeszcze wolontariusz posprząta i możemy wracać:)





Obiad smakował wyśmienicie , nie tylko dlatego, że byliśmy głodni po wycieczce i w takich okolicznościach przyrody zawsze smakuje, ale też dlatego że gospodyni serwuje przepyszną borowikową z kluskami i ogromne pyszne schabowe! Polecamy!



Droga ze schroniska do auta niebieskim szlakiem zajęła nam maks 30 min. Super że takie nowe miejsce pojawiło się na mapie i jeszcze na pewno tu wrócimy!





nieusiedzewmiejscu.blogspot.com

czwartek, 29 czerwca 2017

***Akcja Pocztówka z Wakacji***



Kiedy ostatnio wysłałeś/łaś do kogoś kartkę z wyjazdu/wakacji/weekendu?
Jeżeli niedawno to gratulacje, jeżeli nie pamiętasz to czas to zmienić!

Podtrzymujmy tą piękną tradycję!

Mieliśmy taką sytuację podczas wakacji: wybraliśmy się na pocztę wysłać kartki z nad morza do babci. Jednocześnie uczyliśmy 3 letnią Kingę jak adresować kartkę, jak napisać pozdrowienia i wysłać. Zabawy było co niemiara:) Koło nas grupka nastoletnich dziewczyn w wieku gimnazjalnym, przybywających na koloni/obozie, miały za zadanie w grze terenowej wysłać kartki do rodziny. Były całe zaaferowane bo nagle okazało się, że żadna nie wie jak adresować kartkę,gdzie nakleić znaczek gdzie wpisać adres i co gorsze jaki w ogóle jest adres do babci/cioci itp.! 

Zainspirowani tą sytuacją chcemy zachęcić Was to podtrzymywania tej tradycji wysyłania kartek z wakacji, żeby w dobie elektroniki wszechobecnej nasze dzieci potrafiły wysłać też tradycyjną korespondencję:) 

My  oprócz magnesów z wakacji zawsze przywozimy pocztówki, często wysyłamy, czasem po prostu wręczamy po powrocie. A od niedawna pod szklaną szybą na stole w jadalni przechowujemy pocztówki z wyjazdów i podczas wspólnych posiłków możemy wracać do wspomnień :)


Stąd nasza AKCJA:
Zacznijmy od razu od tych wakacji! Uczmy przez zabawę :)
Po cichu powiem Wam że nasza Kinga bardzo lubi odbierać pocztę, zwłaszcza jak jest adresowana do niej :)

Dlatego wymyśliliśmy taką łatwą zabawę dla chętnych do zaangażowania się :
Zwyczajnie wyślijcie do Kingi i Jagody karteczkę z pozdrowieniami wakacyjnymi lub rysunkiem a my dołączymy ją do naszej kolekcji :)
Dodatkowo spośród otrzymanych w ciągu wakacji kartek (do 31 sierpnia 2017) wylosujemy trzy, których nadawcy otrzymają od nas niespodzianki!!!
Jedną z nich jest książka Pępek świata - z dzieckiem w drodze, a dwie to upominek niespodzianka, który przywieziemy z wakacji:)

Szczęśliwych zwycięzców ogłosimy 6 września 2017.

Do dzieła! Bawcie się z nami!

Dane adresowe do wysyłania kartek:

Kinga i Jagoda
(Nie Usiedzę w Miejscu)
Program Aktywności Lokalnej "Sami dla siebie"
ul. Ks. Siemaszki 31
Kraków



środa, 28 czerwca 2017

Pociągiem przez Lake District


Kolejne marzenie spełnione :) Podróż widokową trasą starą wąskotorową kolejką w górach stała się faktem. A na dodatek pogoda akurat na ten dzień udała się wspaniała!

Bilety zakupiliśmy jeszcze w Polsce przez stronę kolejki: https://ravenglass-railway.co.uk/
Zawsze parę funtów zostało w kieszeni a bilet jest na datę a nie na konkretną godzinę. Dzięki temu spokojnie po śniadaniu się wybraliśmy, zostawiliśmy auto na parkingu w Ravenglass , odebraliśmy nasze bilety i wskoczyliśmy na pokład ciuchci!





Podróż trwa 40 min w jedną stronę do stacji końcowej Dalegarth for Boot. Oczywiście można wysiąść/wsiąść na pośrednich stacjach, tym bardziej że z niektórych początek mają szlaki górskie. My wybraliśmy podróż do końca i zdecydowaliśmy się na jedną z tras z Dalegarth. Malutka mieścina znajduje się już w dolinie Eskdale , a otaczające szczyty zachęcają do wędrówek.

Na podróż w jedną stronę wybraliśmy zamknięty wagonik, bo nie było jeszcze za ciepło, ale powrót przy pięknym słoneczku jechaliśmy otwartym wagonikiem. Każdy skład ma różne rodzaje do wyboru do koloru.


Stacja końcowa to malutki peron ale jest miejsce do odpoczynku, sklepi, kawiarnia, plac zabaw dla dzieci i stoliki piknikowe. A widoki dookoła najlepsze:)


Tutaj też mieliśmy piknik, oglądaliśmy zawracanie lokomotywy na obrotnicy i odjazd następnego składu! Dla naszego Taty, miłośnika kolei, raj na ziemi !







Informacja turystyczna działa na poziomie.Mimo że wycieczkę nad wodospad Stanley Ghyll mamy ogarniętą z internetu, dostajemy ulotki z opisem trasy dostępne na stacji i możemy ruszać w drogę. Na szlak wychodzimy kawałeczek od stacji skręcając w dróżkę koło starej szkoły.
Rzeczywiście spacer jest godny polecenia, tym bardziej z dwójką dzieciaczków. Bo mimo że Jagoda akurat zapadła w błogi sen, to dla Kingi trasa była atrakcyjna i nie wymagająca.




Dwugodzinny spacer przez mostki, pola, a potem lasem nad brzegiem strumienia, połączony z wyjściem na punkt widokowy nad wodospadem. W sam raz dla małych nóg :) Do tego ogrom kwitnących rododendronów robił wrażenie i na nas. Dokładny opis trasy polecamy ze  strony.











W drodze powrotnej jeszcze trochę głupawki na angielskich łąkach. Nawet spotkaliśmy odważne owieczki nad strumieniem :)






Zdążyliśmy jeszcze urządzić sobie piknik zanim nadjechał nasz pociąg powrotny i znowu zawrócili lokomotywę. Zapakowaliśmy się i znowu frajda tym razem z wiatrem we włosach !
Po całej wyprawie i takim wymagającym dniu maluchy w samochodzie poszły spać, a my jeszcze zdążyliśmy pojechać nad Wastwater rzucić okiem na Scafell oraz okoliczne najwyższe w Anglii szczyty. Dzieciarnia się wyspała i z chęcią wtrząsnęły pizzę w polecanej knajpce  TheWild Olive w Gosforth. 
Polecamy wyprawę do uroczej Eskdale, nam się udało plan zrealizować tak jak chcieliśmy :) Ale i tak najważniejsze były pociągi ;)









nieusiedzewmiejscu.blogspot.com