Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

sobota, 13 września 2014

Nad Czarnym Morzem


Ostatni brakujący element rumuńskiej układanki - pobyt nad Czarnym Morzem.
Jak są wakacje to choć na parę dni musi pojawić się opcja woda+piasek+leniuchowanie.

Spontanicznie uciekliśmy z gór nad morze, odwracając kolejność ze względu na prognozy pogody. Dobrze na tym wyszliśmy bo dzięki temu w obu miejscach mieliśmy pogodę dobrą.

Z Bran nad morze podróż zajęła nam sporo ok. 7h. Z przyczepą prędkość jest mniejsza, aczkolwiek dzięki temu ,że nad samo morze jest autostrada poszło w miarę gładko. Jedynie obwodnice Bukaresztu w remontach korkowały się znacznie.

Dojechaliśmy prawie na północ do słynnego kurortu Mamaia - na równie słynny Camping S.
Spokojnie możemy polecić to miejsce, gdyż całe niezbędne zaplecze jest na miejscu. Nie dajcie się zwieść, Mamaia to wielki dudniący kurort, pełno dyskotek, kasyn i wszelakiej rozrywki - a camping S znajduje się na szarym końcu miejscowości, gdzie wydaje się że już nic nie ma. I to jest jego plus bo jest cisza i spokój i kilka pobliskich kempingów w sąsiedztwie.
Lądowanie o północy na śpiącym campie ma plus i minusy. Przede wszystkim ciężko znaleźć miejsce dogodne bo trudno się rozeznać nie chcąc postawić wszystkich na nogi warkotem auta. Na kombinowanie nie ma szans bo zawracanie z przyczepą jest raczej utrudnione w wąskich alejkach. Dlatego też jechaliśmy jak najdalej się da i w pierwszym luźniejszym miejscu rozstawiliśmy się, byle się już przespać. Jakie było nasze zdziwienie jak wyskakujemy z auta i jesteśmy rozbici prawie na plaży :) Hmm czyli już dalej się nie da:)



 


Zmęczeni podróżą po wielkiej Rumunii darowaliśmy sobie wszelkie zwiedzanie w okolicach nadmorskich (coż, Delta Dunaju następnym razem), i po prostu leżeliśmy na plaży, budowaliśmy zamki, zbierali muszle :)
Plaża wielka, piaszczysta, woda ciepła, skakanie na falach radocha numer jeden - polecamy!





Poza tym tęskniło się do wieczornych spacerów plażą, gdy po gorącym dniu wszystko stygnie i zapada zmrok..








W końcu 3 dni nad morzem to nie aż tak długo by mogło się nam znudzić!

6 komentarzy:

  1. Dzięki za ten wpis, jednak u nas już raczej postanowione: nad morze Czarne nie dojedziemy. Pewnie można tam znaleźć również puste, dzikie plaże a jedynie takie lubimy, jednak w Rumunii jest tyle ciekawych miejsc do zobaczenia, że tym razem morze odpuszczamy :)
    Pozdrawiam Asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem do dziś myślę - dlaczego nie byliśmy tu czy tam, ale nie da się wszystkiego.Trzeba mieć swoje "must see" i tego się trzymać:) udanej wyprawy!

      Usuń
  2. Ja też dziękuję. W tym roku jestem zdeterminowana aby jechać do Rumunii i to będzie na pewno pierwszy raz- potem następne:). W tym momencie dzięki Wam wybrałam kemping w okolicy Mamai (trójka dzieci):).
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to super polecamy Rumunie :)udanego wyjazdu i dobrej zabawy nad morzem:)

      Usuń
  3. Dziękujemy za życzenia:).Wróciliśmy- sprawdziliśmy. To rzeczywiście przyjazne dzieciom miejsce. Kemping dla rodzin. Należy tylko pamiętać o dwóch zasadach: wytłumaczyć dzieciom pojęcie "toaleta turecka" (jest też muszla europejska) i mieć ze sobą prywatną rolkę papieru, którego z niewiadomych mi względów w tamtejszych (sprzątanych) toaletach po postu nie ma. Największa atrakcja dla dzieci - zabawa w falach, o których już wspomnieliście.:)
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super! cieszę się że wycieczka udana i zgadzam się z kwestią toalet - ale dało się przeżyć:)

      Usuń