Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

niedziela, 22 lutego 2015

Na Stożek - zimowo w Beskidzie Śląskim

Weekend zapowiadał się nieźle pogodowo, szukaliśmy weny gdzie by się ruszyć jeszcze skorzystać z zimy.. ATE TRIPS wybierali się do Wisły, niewiele się zastanawiając postanowiliśmy dołączyć, bo Beskid Śląski nie został przez nas jeszcze wystarczająco rozpoznany.
W rezultacie umówiliśmy się we 3 rodziny na spotkanie w Wiśle w sobotni poranek.




Miejsce spotkania Rezydencja Pod Ochorowiczówką, gdzie również mieliśmy przyjemność zanocować.
Dodam, że jest to miejsce godne polecenia dla wszystkich poszukujących swojej miejscówki w Wiśle. Gościnność na 5 (uwaga nie jest to ostatnio wszędzie takie oczywiste) i wszystko jest przemyślane również dla rodzin z maluchami (aneksy kuchenne i zabawki na miejscu)!

Miejsce zbiórki znajduje się na szlaku toteż po odstawieniu jednego samochodu do Jawornika od razu ruszyliśmy w kierunku Stożka.

Wisła Dziechcinka - Kobyla - Na Polanie - Stożek Mały -  Stożek Wielki - Schronisko na Stożku -  Stożek Mały - Cieślar  - Soszów Wielki - Schronisko na Soszowie - Jawornik



Pogoda nam sprzyjała, dzieciaki większość trasy brykały w nosidłach a my przedzieraliśmy się przez zimową krainę. Humory dopisywały i po 3 godzinach byliśmy na Stożku. Ostatnie podejście dało w kość ale potem szybciej staczaliśmy się w dół:) Poza tym zupa i herbata w schronisku lepiej smakowały a nie że tak wszystko lekko i za darmo:)

fot.A Smęder








fot. A Smęder
Słońce już zachodziło powoli gdy dotoczyliśmy się na Soszów i rozpoczęliśmy strome zejście stokiem.. przydały by się narty jak nic!

Po powrocie nie było czasu na zmęczenie, szybkie suszenie mokrych butów i na wieczorny spacer po Wiśle. A wieczorem gdy zmęczone dzieciaczki zasnęły - rozmowy do nocy :)





Na niedzielę były przez chwilę mniej ambitne trasy podejściowe, jako że wiele górek w Śląskim nie zaliczyliśmy. Ale wybraliśmy opcję na stoku :) Za naszym pensjonatem znajdował się niewielki stok Siglany - chwila na dojście na piechotę.
Kinga miała radochę z własnych nart. Pierwsze kroki na stoku szły jej super. Tata przyuczał gdyż nie dała się namówić na jazdę z instruktorem jeszcze. Ale następnym razem zapowiedziała, że chce wyjechać na górę na kółeczku! Wspaniale!





niedziela, 15 lutego 2015

Zimowe szaleństwo na Kubiesówce


Prawda,że góry łączą, integrują, umożliwiają tworzenie przyjaźni i zawieranie wspaniałych znajomości. Podobnie dzieci - na wyjazdach otwierają wszelkie drzwi i również tworzą okazję do poznania się , zagadania, skomentowania, zamienienia nawet krótkiej rozmowy z osobami których nigdy inaczej nie poznalibyśmy.
Ale góry i dzieci to już mega połączenie, wyjątkowe i z tego może wyjść tylko coś dobrego:)
Gdyby nie skromne blogowanie i FBookowe profile pewnie nigdy byśmy się nie spotkali, a tak to już któryś raz na hasło Góry z dzieckiem - pakujemy tradycyjny wypadowy zestaw i jesteśmy!



W takim też pozytywnym składzie kilku szalonych rodzin, zakręconych na punkcie gór i wszelkich aktywności z dzieciakami okupowaliśmy przytulne schronisko Kubiesówka w Beskidzie Żywieckim.

Wykonaliśmy jedynie podejście z Glinki do Kubiesówki i w zupełności starczyło. Przez chwilę był pomysł pójścia na Krawców Wierch, ale szybko padł na rzecz zjazdów i zabaw na górce koło schroniska.

Spędziliśmy wesoły i wspaniały weekend na harcach na śniegu! Jestem pewna że dorośli mieli nie mniej radochy niż dzieci! Pogoda dopisała bajkowa, sanna była znakomita, tym bardziej ze wujek Ufok z ekipą dostarczył worki z sianem do zjazdów. Ale żeby nie było inny wujek przywiózł pierniki prosto z Torunia a ciocia wór balonów do nadmuchania!



Dzieciaki nie mogły narzekać na nudę, szalały w schronisku, na górce na sankach i workach. Wieczorem kiełbachy z ogniska i wieczorne zjazdy na śniegu. A na koniec wspólne szaleństwo i zabawa, mimo że nowo poznane bardzo szybko znalazły wspólny język.






zdj. Góry z dzieckiem

 W niedzielę wielka zamieć i obfite opady śniegu sprawiły że powrót do samochodów był wyzwaniem. Jednak nie przeszkodziło to większości zjechać na sankach w głębokim śniegu do samego parkingu!

Pozdrawiamy wszystkich uczestników białego szaleństwa:)
Krótkie relacje oczami naszych kompanów możecie również przeczytać u ATE Trips i Na naszym szlaku