Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

środa, 28 stycznia 2015

Słowacja - hej na narty!


Poszukując dobrego miejsca na przedłużony weekend z nadzieją na wypad na stok, wybraliśmy nasz ulubiony słowacki Zdziar. Miejsce do którego bardzo lubimy wracać latem, a od teraz również zimą:)

Słowacka wioska zaraz przy granicy z Polską (przejście w Jurgowie) - cisza spokój i piękne widoki na majestatyczne Bielskie Tatry. W porównaniu z zatłoczoną w sezonie ferii Białką, naprawdę raj na ziemi:)
Duży wybór pensjonatów noclegowych oraz bliskość stoku w Bachledowej Dolinie. Więcej szczegółów u Górskich Skarbów.

Polecam nasz wakacyjny nocleg  U Emila, gdyż tym razem nie za dobrze trafiliśmy ;) Choć do plusów naszego noclegu należała bliskość (po drugiej stronie drogi) do małego stoku gdzie dzieciaki mogły spróbować swoich sił na nartach.



Udało się i rodzicom i dzieciakom pozjeżdzać na nartach. Trzeba przyznać że pogoda nas nie rozpieszczała, góry chowały się w chmurach, ale mieliśmy szczęście bo śnieg spadł 2 dni przed naszym przyjazdem więc ogólnie warunki były dobre.
Kinga bardzo chętnie spróbowała ubrać narty ale po 3 zjazdach podziękowała na rzecz zabawy w śniegu :) Jeszcze nie złapała bakcyla ale na wszystko przyjdzie czas.



Żeby tradycji mogło stać się za dość, pogoda słoneczna zrobiła się w dniu wyjazdu. 
Na ten dzień mieliśmy zaplanowany dolinny spacer, choć zanim słońce znów schowało się za chmury zdążyliśmy się nacieszyć zdziarskimi widokami!










Zapakowani w drogę powrotną, zostawiliśmy auto i wyruszyliśmy do Polany w Dolinie Białej Wody, która o każdej porze roku jest super!
Żałowaliśmy że nie mamy sanek,bo dolina idealna na sanki, ale mała i tak pół drogi spała w nosidle a drugie pół biegała i bawiła się w berka.

























"..rosną skrzydła u ramion
czas się w wieczność przemienia
góry i wolność dokoła
chyba dostąpimy tu wniebowstąpienia.." /SDM/

sobota, 17 stycznia 2015

Na Rycerzową - Jest Zima!


Wspaniale! Otwieramy sezon w Beskidzie Żywieckim!
Ukunliśmy kiedy ruszamy i udało się zebrać całkiem sporą ekipę stęsknionych za górami.
Udało się też w końcu spotkać na szlaku z poznaną na Zlocie GzD rodzinką i wspólnie spędzić czas.
Kinga też uradowana była licznym towarzystwem oraz młodszą towarzyszką do lepienia bałwana:)




W mieście śniegu nie ma, ale w górach dosypało i jeszcze przed weekendem sprawdzaliśmy, dopadało w nocy.

Nie wiem co mnie zamroczyło, że planując trasę, myślałam jak w porze letniej, że podołamy przez Mładą Horę na Rycerzową i wrócimy przez Przegibek następnego dnia.Taka sobie wspaniała pętelka - owszem jakby był słoneczny długi dzień a nie zimowy zimny ranek po opadach. Umawiając się z Anią, za jej namową obraliśmy polecaną również przez Bacówkę drogę czarnym szlakiem z Soblówki.
Wybór okazał się trafny, trasa była przetarta jako szlak transportowy i krótka.

Starczyło nam jeszcze dnia na tarzanie się w śniegu na Hali Rycerzowej, spacer na Wielką Rycerzową oraz ulepienie bałwana i igloo :) Dobrze że było wiele rąk do pracy:)
Na koniec wielkie turlanie ze zboczy Rycerzowej - polecamy:)

Już wiem też za czym tak tęskniliśmy - za zgiełkiem schroniska, ciepłem kominka i wieczorną biesiadą do nocy przy śpiewie i gitarze.
Zdecydowanie Kinia podłapała ten klimat, dostarczała rozrywki wszystkim,
i sama imprezowała do późnego wieczora.






Przy okazji wielki plus dla Rycerzowej za kącik malucha z zabawkami i drewnianego konika oraz bajki!
Nawet nie wiecie jaka to ulga że nie trzeba tego targać na plecach!
Drugi wielki plus za racuchy z borówkami (jagodami) - dla nich warto się tu wdrapać.











Następnego dnia wracaliśmy wariantem przez Przełęcz Przysłop do Soblówki. Na dłuższe ale żeby coś odmienić;)
Kinga jeszcze mieści się do nosidła turystycznego,ale to już ostatnie wycieczki bo wyrosła i waży też swoje:)Szkoda, szkoda ..
Jednak schodząc przez Przysłop sami zapadaliśmy się w śniegu po kolana, to Małej nie byłoby za wygodnie, nawet gdyby chciała iść sama:)





nieusiedzewmiejscu.blogspot.com