Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

niedziela, 30 listopada 2014

Saneczkowy spacer na Rusinową


Gdy w mieście szaro i paskudnie, wyjazd nawet na krótki spacer w góry daje dużo energii:)
Tym bardziej gdy do gór tęskno a maluch nie może doczekać się śniegu!

W niedzielny poranek razem z ciocią M. zapakowałyśmy Małą, sanki i prowiant i jazda puściuteńką zakopianką do Wierch Porońca. Gdy większość odsypiała Andrzejkowe imprezki, my śmignęłyśmy i już o 9 wypakowywałyśmy się na parkingu. Mgła była straszna i nieobiecująca mimo, że zapowiedzi były wspaniałe. Dopiero w Bukowinie ukazał się inny świat i słońce,którego dawno nam brakowało.



Mała była zachwycona samą ideą sanek, śniegu i szalała z radości. Pogoda udała się wspaniała bo było sucho i ciepło i bajkowo jak w Narnii. Oczywiście szybko pokapowała się, że sanki są super i nie chciała iść sama tylko była wieziona całą drogę! Ale miałyśmy fitness ciągnąc sanki z "ładunkiem" :)
Spacer na Rusinową idealnie nadaje się na sanki, nie jest długi oraz jest płasko bez specjalnych podjazdów pod górkę.




Drugie śniadanie na polanie w ukochanej scenerii:) Nie było sanny na polanie, bo Mała była śpiąca co przyśpieszyło powrót. Sesja zdjęciowa na biegu i nawet nie schodziłyśmy już na Wiktorówki. Zapomnienie nosidła z domu zemściło się w drodze powrotnej - otóż okazuje się, że sanki nie nadają się na porządną drzemkę ! Nie zdarzyło nam się nigdy wybrać bez nosidła z domu, sanki zdecydowanie dały radę na całej trasie ale jednak do spania nosidło jest niezastąpione :)

Radości ze śnieżnej wyprawy było mnóstwo i Mała jeszcze długo opowiadała wrażenia, z resztą wciąż dopytuje o powtórkę:)







4 komentarze:

  1. Rusinowa... moje ukochane miejsce w Tatrach. UWIELBIAM !

    OdpowiedzUsuń
  2. Rusinową uwielbiam! Timki jeszcze nie były aż wstyd! my sami z M byliśmy ostatni raz hmm 3 lata temu!
    Może w tym roku we wakacje się nam uda

    OdpowiedzUsuń