Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

niedziela, 27 lipca 2014

Bukowina - weekend familijny

Wstaje rano, otwieram okno i taka sytuacja :)


Doroczny rodzinny wypad na wakacyjny weekend stał się już tradycją :)parę lat temu gdy zaczynaliśmy w Sromowcach mieliśmy w ekipie jednego szkraba i jednego w drodze :) w tym roku  w Bukowinie szkrabów jest już 7 :) przybyło też rodzinek chętnych do wspólnego górskiego wyjazdu i kontynuowania tradycji:) serce rośnie!






Podczas jednego upalnego weekendu atrakcji było mnóstwo : plac zabaw, słońce - burza- słońce , szaleństwa w ogrodzie, plenerowe urodziny i wycieczka do Doliny Białej Wody.










Pogoda była kapryśna, trzymała nas w niepewności czy będzie lać czy też nie, prognozy mało optymistyczne ale wycisnęliśmy ile się dało:)





Maluchy dzielnie wędrowały (lub podróżowały w nosidłach) pustą Doliną Białej Wody. Taka miła odmiana do sąsiedniej drogi do Moka :)














wtorek, 15 lipca 2014

TATRY BIELSKIE


Tak po prostu sentymentalna wyprawa w Tatry Bielskie. Dla nas już druga ale z Ninią pierwsza.
Również pierwsza w wyższe partie Tatr.
Choć szczyty nie są dostępne i wiedzie przez pasmo jeden szlak, urzekają ciszą, pustką i pięknymi widokami na Tatry Wysokie.

Okno pogodowe po tygodniowych ulewach zostało wypatrzone i zaplanowane co do minuty.
Nocleg w Zdziarze i poranne wyjście na szlak żeby mieć zapas czasu na 7 godzinną trasę.

Nasza trasa (czas przejścia wg naszej mapy 6 h 30, w rzeczywistości udało nam się z postojami w 8h)

Zdziar - Dolina Regli - Szeroka przełęcz -  Szalony Przechód - Przełęcz pod Kopą - Dolina Zadnich Koperszadów - Polana pod Muraniem - Tatranska Javorina

Wybraliśmy zejście nową dla nas Doliną Zadnich Koperszadów,gdyż drugie zejście Doliną Siedmiu Źródeł już znaliśmy. Kluczem do sukcesu (dla podróżujących w większej grupie) jest posiadanie drugiego samochodu, który rano podstawiliśmy do Tatranskiej Javoriny.Gdyby nie to pewnie łapalibyśmy stopa:)

Ze Zdziaru na Szeroką Przełęcz


























Polecam zrobić to w tą stronę, żeby długą Doliną Zadnich Koperszadów schodzić. Myślę, że do podejścia jest dobra dla rodzin z dziećmi, które będą podchodzić o własnych siłach - jest długa i łagodnie zdobywa się wysokość. W dolnych partiach bardzo spacerowa i do pewnego etapu nawet możliwa do przejechania z wózkiem.
Podejście ze Zdziaru na Szeroką Przełęcz jest krótsze, ze stromymi odcinkami po kamyczkach. Jest też bardzo wyczerpujące zwłaszcza z podskakującym nosidłem na plecach (co może potwierdzić Tata).

Widoki z Szerokiej Przełęczy i z Przełęczy pod Kopą są cudne a szczyty są na wyciągnięcie ręki.


 



Spacer z Jagnięcym w tle


Zejście Doliną Zadnich Koperszadów

Z podziękowaniem dla Taty za wyprawę i kilkugodzinny wysiłek!







poniedziałek, 7 lipca 2014

Jaki kształt mają twoje wspomnienia?


Ostatnio spotkałam się z ciekawą interpretacją scrapbookingu - którym nazwany został dziennik podróżniczy..

Aż pewnego dnia wyciągam z szuflady sfatygowany notes, patrzę i  rzeczywiście scrapbooking:) rękodzieło na które składają się wpisy, adresy, wizytówki, rysunki, pieczątki, wklejone wspomnienia, bilety, zasuszony kwiat, norweski wrzos.. wyjątkowe, unikatowe :)










Chcesz mieć swój dziennik a nie założyłeś notesu? Nic straconego!

przychodzi mi do głowy, że podróżniczy scrapbooking to nie tylko zmięty i wytarty notes..w końcu nie wszyscy muszą mieć do tego wenę:)




poza tym nie musi Ci się chcieć (jak mi) nosić ze sobą opasłego notesu, żeby z uporem maniaka na szczycie w schronisku wbić kolejną pieczątkę..

Masz teczkę pocztówek, pełną półkę przewodników, galerię zdjęć na ścianie, plecak pełen przyczepionych plakietek i naszywek, lodówkę usianą magnesami? To znaczy, że też masz dziennik, tylko Twój scrapbook ma inny kształt.. 

Można to nazwać dowolnie, ale cel jest jeden - ocalić od zapomnienia, utrwalić wspomnienie, zabrać ze sobą kawałek świata do domu.

Nie ma w tym nic dziwnego ani dziecinnego.Każdy choćby się wypierał, prowadzi jakieś wyjazdowe zbieractwo - celowe lub zupełnie nieświadome... jak się rozejrzycie po domu zawsze znajdziecie wciśnięty w portfelu stary bilet, paragon, butelkę wina, drobniaki, których nie przyjmą w kantorze :)

I to jest piękne!
Bo dzisiaj  coraz częściej wspomnienia są "online", zdjęcia na "kompie",opis trasy w "googlach"..
ale myślę że nadal jest jakaś silna potrzeba utrwalenia na papierze, w albumie, w kopercie wciśniętej między kartki, zostawienia dla siebie i potomnych śladu bardziej namacalnego, przenośnego, uniwersalnego, który nie zależy od tego czy w pobliżu jest WIFI;) 

















W sekrecie dodam, że nasza Mała, choć na razie mniej świadomie, ale już zbiera swoje pieczątki do opasłego notesu, który na razie nosi Mama:) Bardziej świadomie gromadzi wszelkie napotkane kamyki :)

Zbierajcie wspomnienia!

wtorek, 1 lipca 2014

Skrzyczne - Beskid Śląski


"..A Beskid woła znak mi daje, pójdź oto droga już nie długa..."

Ziarnko do ziarnka i zbierze się.. Korona Beskidów:)

Skrzyczne 1257m


Sięgnęliśmy po kolejną pozycję na naszej liście na ten sezon - Beskid Śląski.
Wyprawa jak zawsze spontaniczna.

W sobotę razem z Górskie Skarby zapakowaliśmy dzieciaki do aut i skierowaliśmy się do Szczyrku.
Naszym celem było wejście na Skrzyczne 1257 m - kolejny szczyt Korony (zielonym szlakiem ze Szczyrku) co też udało się w przepięknym słońcu. Szlak dość stromo prowadzi w górę, duża część pod szczytem wiedzie stokiem narciarskim.


Widok z góry zacny na Beskid Śląski i Żywiecki.



Dzieciaki dzielnie szły lub były niesione. Mała zadziwiła wszystkich idąc sama prawie połowę podejścia!
W końcu nie mogła być gorsza od 2 lata starszej Sary:)




Na szczycie było pełno rodzin i dzieciaków, w schronisku tłoczno i gwarno. Po odpoczynku i posiłku, zapakowaliśmy zmęczone maluchy do nosidełek/chust i pobiegliśmy w dół.








Nocowaliśmy nad jeziorem Żywieckim, stąd też na drugi dzień plan był ambitny - żagle.

Jednak wiatr był na tyle mocny w niedziele że tatusiowie postanowili żeglować sami, ze względów bezpieczeństwa.

Dzieciarnia w tym czasie korzystała z kąpieli basenowych w ośrodku co wynagrodziło trudy wczorajszej wędrówki.