Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

piątek, 20 czerwca 2014

Walia Północna - wyprawa po słońce


-Gdzie się tak opaliliście? 
- Na wyspach :)
- ahaaa... Karaibskich?
- nie, Brytyjskich :P
- ??????

Nasza krótka wyprawa po Walii Północnej to nie tylko góry, choć właściwie cały czas kręciliśmy się w rejonie Snowdonii. Mają wyjątkowe szczęście że góry są rzut beretem od wybrzeża, więc i tam nie mogło nas zabraknąć.








Podróż do najdalej wysuniętego przylądka Walii zaczęła się od przejazdu przez park Narodowy Snowdonia. W przepięknym słońcu przejechaliśmy park, robiąc postoje na zdjęcia i ciesząc oczy panoramką Snowdona - naszego jutrzejszego celu. Skierowaliśmy się na wyspę Anglesey i dalej na Holy Island do miasteczka Holy Head.



HOLY HEAD

Miasteczko samo w sobie jest przede wszystkim portem i nie zabawiliśmy tam długo. Parę fotek w przystani i wystarczy.





Postanowiliśmy zrobić odpoczynek na punkcie widokowym South Stack.
Stąd można zrobić spacer do latarni morskiej (trzeba wykupić bilet) lub wspiąć się na górę Holy Mountain, która wznosi się nad miasteczkiem i wybrzeżem (podobno 45 min tam i z powrotem - nie podjęliśmy wyzwania). Klify są imponujące i zamieszkane przez maskonury :)




CAERNARFON

Ostatnim punktem dnia była wizyta w Caernarfon i spacer na starówce.






 


ABERDARON

Wracając jeszcze objechaliśmy półwysep Llyn oraz oczywiście zatrzymaliśmy się na plaży. Na trasie mijaliśmy same małe wioseczki, pięknie ukwiecona ogródki i domki tak małe że zastanawiam się co się tam mieści! Stada owiec na stałe wpisują się w krajobraz.. :)



W Aberdaron jest piękna plaża i kończy się Anglia - dalej już tylko morze i Irlandia:)
Krajobraz tropikalny a miasteczko urokliwie malutkie.










LLANBREDOG

Na koniec najlepsze - piękna plaża :) urządziliśmy popas i pluskanie się w wodzie. Mała była zachwycona ciapaniem się , piaskiem i chlapaniem. Tam też dopiekliśmy już naszą i tak czerwoną opaleniznę.
Polecam wszystkim to miejsce z maluchami:) A kolorowe domki - bajkowe .. oceńcie sami :)

Walia i dobra pogoda gwarantują udane wakacje :)

Tymczasem już knujemy gdzie za rok...





















wtorek, 17 czerwca 2014

Snowdon zdobyty!


                                     
Wyprawa na Snowdon (1085 m) była długo planowanym punktem podczas naszej eskapady po Walii.
Właściwie to cały Park Narodowy Snowdonia był powodem,dlaczego w tym roku wybraliśmy Północną Walię za cel. Możliwość wejścia na Snowdon tylko dodatkowo nas motywowała. Fajnie mieć na koncie najwyższy szczyt Walii i Wysp Brytyjskich (poza Szkocją).




Snowdon -cel naszej wyprawy

Możecie pomyśleć - co to jest 1000 m - byle pagórek :) Też tak myśleliśmy dopóki nie zmierzyliśmy się z 723 m przewyższenia na dzień dobry.. ambitnie w szalonym upale i z nielekkim już szkrabem na plecach:)









Nocowaliśmy w pobliżu Llanberis, dzięki czemu mieliśmy zaledwie rzut beretem na przełęcz Pen Y Pass, skąd wyruszają najbardziej popularne trasy na szczyt. Zaatakowaliśmy parking na przełęczy skoro świt, gdyż miejsc mają niewiele. Na szczęście dla tych, którym nie uda się tam zostawić auta, kursują Sherpa Bus'y z niższych postojów.


 


Z dwóch tras wybraliśmy na wejście PYG TRACK a na powrót MINERS TRACK. Zdecydowanie polecamy taki wariant, gdyż Pyg stopniowo i równomiernie zwiększa wysokość, podczas gdy Miners długo prowadzi płasko brzegiem jezior,żeby później zmierzyć człowieka ze ścianą, na którą po prostu trzeba się wdrapać:)

PYG Track - Pen y Pass car park -Crib Goch -Bwlch y Moch -track crossing -  Bwlch Glas - Snowdon

Miners Track - Snowdon - Bwlch Glas - track crossing - Llyn Glaslyn  - Llyn Llydaw-Llyn Teyrn




Na PYG track














Widoki były nieziemskie - dzielimy się z Wami niektórymi:)

Pogoda udała się fenomenalna, prawie jak wygrana w totka:) Kinga grzecznie siedziała w nosidle, pozdrawiała mewy (!) i owce, drzemała lub po prostu zwiedzała. Dwa odcinki przeszła samodzielnie :)



Trochę tatrzańsko...







Na podejściu przed szczytem jej całą uwagę pochłonęła ciuchcia, kolej zębatka która wywozi pasażerów na górę z Llanberis.

Snowdon Lilly

Najwięcej radochy miała z postoju nad jeziorem, zabawy kamieniami i moczenia stópek w górskiej wodzie.


 

Turystów na szlaku było sporo, choć to był dopiero początek weekendu. Z małym dzieckiem tylko my i jeszcze jedna rodzinka. Na szczycie mieliśmy dużo radości i satysfakcji :)

 

Na szczycie :)






Tę 6- godzinną trasę udało się nam z dzieckiem zrobić w 7h 15 min, co jest niezłym wynikiem biorąc pod uwagę kilka krótkich postojów, zdjęcia i długi popas nad jeziorem.


Snowdon to tylko jedna z wielu pięknych wycieczek, które można zaplanować w Snowdonii. Szkoda, że nie starczyło czasu na więcej tym razem, ale dzięki temu jest po co wracać :)