Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

środa, 28 sierpnia 2013

CHORWACJA

Ostatnim przystankiem naszej podróży była Chorwacja. Zaczepiliśmy się w miarę blisko słoweńskiej granicy żeby było blisko wracać. Zabawiliśmy tam 4 dni przed powrotem do PL.

Plaża po drugiej stronie ulicy zainteresowała Kingę jedynie na 2 godziny. Nasz włóczykij póki co nie czerpie całodniowej radości z przewalania kamieni grabkami lub łopatką:)

                                                                        Okolice Senj są fajną bazą wypadową zarówno na Jeziora Plitvickie jak i w góry Welebit. Nie byliśmy przygotowani na chorwackie góry ale co się odwlecze ...:)


Jeziora Plitvickie "must see" tej części wyjazdu, zostały zeksplorowane przez nas 15 sierpnia w ichniejsze święto. Nie da się opisać tłumów,które tego dnia wpadły na ten sam pomysł :/
Park zwiedziliśmy najdłuższą trasą C wraz z płynięciem statkiem i podróżą busikiem (dostanie się do niego graniczyło z cudem).Zdecydowanie polecam Jeziora jedynie poza sezonem - inaczej irytacja sięgnie zenitu, tak jak w naszym wypadku, i całe zwiedzanie na nic..

Podróż powrotną do PL, młoda zniosła wzorowo zwłaszcza że wracaliśmy w ciągu dnia. Brawo dla zucha za 2 tygodnie włóczenia się po Europie:)






wtorek, 27 sierpnia 2013

WENECJA

Gdzie Słowenia a gdzie tam Wenecja !?

Właśnie zaledwie 180 km z tego miejsca gdzie stacjonowaliśmy:) Toteż nie mogliśmy darować takiej okazji, żeby nie zobaczyć Wenecji kiedy dzielił nas od niej rzut beretem!



Wybraliśmy się na 3 dni (2 noclegi) do Wenecji. Stacjonowaliśmy oczywiście w słynnym Jolly Village Camping - gorąco polecamy:)
 Nasze stanowisko było bardziej ogrodzone krzakami, przez co Kinga choć trochę ograniczała swoje podróże, jednak sąsiedztwo francuskiego obozu młodzików dawało się we znaki głównie w nocy:)

Po podróży ze Słowenii, popołudnie spędziliśmy mocząc się w campingowym basenie i szykowaliśmy sie na całodniowe zwiedzanie Wenecji.
Z campingu podróżowaliśmy do miasta shuttle busem (bardzo wygodne!), poźniej People Moverem (kolejką) i już witało nas centrum Wenecji, które dalej przemierzaliśmy pieszo:)

Mapa nie była nam do niczego potrzebna, w każdym zaułku były znaki, którędy przeciskać się w kierunku Rialto oraz Placu świętego Marka.

Kinga zwiedzała z zapałem, troszkę spała, ale głównie interesowały ją świecidełka w sklepach z suwenirami.Generalnie Wenecja nie zrobiła na niej wrażenia, wycieczka jak wycieczka:) My za to zwiedzaliśmy i przypominaliśmy sobie miejsca sprzed lat.


Cień wąskich uliczek pozwalał umknąć przed gorącym słońcem.














piątek, 23 sierpnia 2013

KARAWANKI - Golica

Być w górach na Słowenii i nie wyjść nigdzie - bez sensu:)
Zmobilizowaliśmy się do wczesnego wyruszenia żeby zdążyć jeszcze zejść nim zacznie się upał.
Wybraliśmy Karawanki, na wycieczkę z małą w sam raz:) Prawie jak Tatry Zachodnie:)

Naszym celem była Golica. Fajny opis trasy znajdziecie tutaj. Rozszerze może jedynie kwestię wyjścia na szlak - za gospodarstwem Betel należy iść do góry asfaltem, skręcić w prawo za znakami Golica. Następnie idziemy do końca do gospodarstwa Postojanka na Fenc i tutaj za domem skręca się w prawo na łąkę, jest znak na drzewie i widac wydeptane wejście na łąkę. A dalej już za znakami biała kropka w czerwonej obwódce. Gdy dojdziemy do szutrowej drogi przecinającej las należy nie skręcać w nią w lewo ani w prawo, tylko przeciąć na wprost i wejść w las - jest znak na drzewie ale słabo go widać. I dopiero po wejściu w las dochodzi się do wspomnianej dolnej stacji kolejki towarowej.




Trasa do schroniska Koca na Golici była w sam raz pod każdym względem. 90% lasem więc nie dogrzało nas, oraz czasowo (2h w górę i nie cała godzina w dół) akurat zdążyliśmy zejść przed południem. Nie weszliśmy na szczyt ze względu na to ze o 11 juz tak prażyło że mała by się usmażyła na podejściu na którym nie było grama drzewa, gdyż Golica wygląda jak nasza dobrze znana bieszczadzka połonina.








Jednakże widoki spod tego urokliwego schroniska były takie same jak ze szczytu i tak samo zjawiskowe na pasmo Karawanek oraz grupę Triglava w Alpach Julijskich.




 Po posiłku, piwku i zdjęciach wróciliśmy do auta i pojechaliśmy zdobyć samochodem przełęcz Vrsić. Po kilkunastu serpentynach wspinamy się na przełęcz, robimy postój na polową kuchnię i posiłek oraz zdjęcia.








czwartek, 22 sierpnia 2013

SŁOWENIA

Jedyne 13 godzin w samochodzie zapakowanym po dach (łącznie z boxem) i już wita nas górska ściana Karawanek dumnie strzeżąca granicy słoweńsko-austryjackiej. Podjazd w górę oraz tunel Ljubejl polecam:) widoki nieziemskie.

Mała zniosła podróż jak zawodowiec, nocke przespała a poźniej dzielnie czekała aż wypakujemy ją i jej mamuny w maleńkiej wsi Srednija Vas koło jeziora Bohinj.
Tutaj w otoczeniu Alp Juliskijch z widokiem na Triglav spędziliśmy pierwsze dni na kwaterze u pani Mariji, którą lepiej rozumieliśmy gdy mówiła po swojemy niż jak przeplatala english i deutsch:)



Apetyt mieliśmy wielki na górskie trasy, ale niestety przy 38 stopniach, żar lał się z nieba i wszelkie szczyty powyżej linii lasu nie wchodziły w rachubę z takim małym bąkiem. To co się udało opiszę w osobnym wpisie.

Tym czasem odwiedziliśmy przepiękną miejscowość Bled (jezioro i wysepka są wizytówką Słowenii) oraz jezioro Bohinj u bram Triglavskiego Parku Narodowego.




















Wybraliśmy się również zobaczyć wodospad Savica a poźniej wskoczyliśmy do jeziora uciec przed gorącem! Chcieliśmy wybrać się do doliny Jezior Triglavskich ale zabrane na stopa skautki z Niemiec odradziły ze względu na spadające na głowę kamienie od osób które wspinają się wyżej:)




Polecamy wszystkim również Wąwóz Vintgar - piękne miejsce i wspaniały spacer w cieniu :) Widoki bardzo przypominają Słowacki Raj:)







Po górskich wojażach, wrzuciwszy klamoty do auta ruszyliśmy w dalsza drogę ( w końcu 4 dni w jednym miejscu to za dużo!)

Po drodze malownicza Skofja Loka z przepiękną starówką. Prawie jak Mostar w Bośni:)
Nasz obserwacja Słowenia podobnie jak Bośnia pachnie świeżym pieczywem z piekarni:)

Przerwa na polową zupkę na trasie:)
Naszym celem było wybrzeże Słowenii. Bazą naszą zostało pole namiotowe Adria w Ankaran. Super duże pole, dobrze wyposażone w infrastrukturę oraz atrakcje dla dzieci (basen, animacje, kręgle, wesołe miasteczko, konie, golf etc.) Osiedliliśmy się w naszym małym namiocie, rozbiliśmy obóz na całe 3 dni:)

Jeden dzień plażing i życie obozowe, kolejny zwiedzanie Piranu.Polecamy bardzo to urokliwe miasteczko, tak bardzo symbolizujące że do Włoch jest zaledwie rzut beretem:)















Dużo zwiedzamy? Wierzcie mi, mała jest w wieku kiedy nie da się jej upilnować:)chwilami relaksu są dla nas minuty które spędza w nosidle (gryząc przewodnik lub biszkopta) i nie trzeba za nią gonić:)

niedziela, 18 sierpnia 2013

BAŁKANY 2013

Na nasze tegoroczne wojaże wybraliśmy rejon Bałkanów - w sam raz na pierwszą z prawdziwego zdarzenia objazdówkę z Kingą.
Ambitne plany udało się zrealizować w całości co zasługuje na pochwałę zwłaszcza dla najmłodszej, która dzielnie znosiła podróże autem, upały oraz co dzień inny plan dnia i ciągłe przemieszczanie się. Zero problemów z aklimatyzacją, czy góry czy morze, kwatera czy campsite:)

Nasz plan obejmował: tydzień na Słowenii ( 4 dni w górach, 3 dni nad morzem), 2 dni we Włoszech (Wenecja) i na końcu 4 dni na Chorwacji. Noclegi zaplanowaliśmy częściowo na kwaterach a częściowo na kempingach. Namiary znajdziecie w Sprawdzone lokum.

Zarówno my jak i Kinga zdaliśmy celująco egzamin z życia pod namiotem, co dobrze rokuje na przyszłość:)
Kinga penetrowała majdan nie tylko wokół naszego namiotu, ale również sąsiadom:)Wszędzie jednak znalazła przyjaciół nowych dla siebie i dla nas,gdyż jak już wcześniej pisałam małe dziecko powoduje że łatwiej rozpocząć rozmowę z nieznajomymi.

Chorwacja i Wenecja to destynacje do których nie trzeba nikogo przekonywać, jednak co do Słowenii chciałam gorąco polecić ten niedoceniany kraj mijany tranzytem w drodze na Chorwacje. Piękne krajobrazy, mili ludzie, dobre drogi , każdy znajdzie coś dla siebie:)

Wspomnienia i parę zdjęć z najpiękniejszych miejsc znajdziecie w kolejnych wpisach.