Nie Usiedzę w Miejscu!

Nie Usiedzę w Miejscu!
..pokaż dziecku świat!

czwartek, 20 września 2018

Bułgarska Riła z dziećmi


Dziś zapraszamy na wyprawę w góry Bułgarii - Riła.
Góry wymarzone już od studenckich czasów, odwiedzamy dopiero z najmłodszym pokoleniem.
Zniewalają ogromem, dużymi przewyższeniami i podobieństwem do naszych Tatr.. to dlatego tak tu swojsko. Do tego komercja jest tu jeszcze rodem z PRL więc melancholijnie.



Specjalnie usadowiliśmy naszą górską bazę wypadową na tyle blisko fajnych tras żeby móc desantować się szybko z campingu na szlak.
Bułgarzy zadbali żeby się szybko móc dostać na szlak i w fajniejsze partie mamy możliwość skrócić sobie kilkugodzinne podejście lasem wjeżdżając krzesełkiem.

Zapraszamy na dwie łatwe i fajne trasy z małymi piechurami w bułgarskich górach!

 Dolina Siedmiu Jezior

Wczesnym rankiem opuszczamy nasze obozowisko i serpentynami zbliżamy się do Panichishte na parking pod wyciągiem Lift Sedemte Rilski Ezera. Polecamy sprawdzać na stronie godziny działania wyciągu.



Krzesełko dwuosobowe w 20 min wyciąga nas pod wielkie betonowe schronisko Chyża Rilski Ezera. Śpieszymy się bo wszak pogoda piękna wiemy, że popołudniu może popadać. Liczymy na szczęście że może uda się zejść do tego czasu. 
Koło schroniska możemy zdecydować czy idziemy jak większość czerwonym szlakiem granią.. i schodzimy przez przełęcz... do schroniska Siedem Jezior czy też bezpośrednio zielonym szlakiem do widocznego z daleka schroniska. Widoki z grani na całą dolinę muszą być nie do podrobienia jednak z dziećmi i widmem nadchodzących z doliny chmur nie decydujemy się na dłuższą opcję.





Dobrze zrobiliśmy, gdyż zielonym szlakiem trasę 45 min szliśmy 1,5h leniwie robiąc sporo zdjęć. Niemniej odległości są tutaj dużo większe niż by się na oko wydawało albo i do czego przywykliśmy.
Trasa widokowo piękna, jeziora i strumyki dodają atrakcyjności, w tle cały czas widać budynek do którego zmierzamy w otoczeniu szczytów.



Schroniska w bułgarskich górach to nie takie do jakich przywykliśmy w Polsce i jeszcze śmiemy narzekać;) Chyża Siedem Jezior to bardzo spartański budynek, kilka pokoi jadalnia, wychodek na zewnątrz i bardzo wiele namiotów obok na wzniesieniu. Spędziliśmy chwilę odpoczynku przed schroniskiem, wypiliśmy herbatę z horskich bylin i postanowiliśmy wracać tą samą drogą.




Niestety brakło nam może z 25 min żeby dojść pod wyciąg, gdy nadeszła chmura a w raz z nią ściana deszczu. Na nic się zdały kurtki wszystko mieliśmy mokre do suchej nitki, a w butach powódź. Razem z całą grupą innych uciekających ze szlaku wpadliśmy do schroniska Rilski Ezera przeczekać deszcz. O miejscu w jadalni można było zapomnieć. Ludzi było pełno, a niektórzy dosłownie rozkładali się gdzie popadło i wykręcali skarpety na środku jadalni:D haha 
Założyliśmy dzieciom mniej wilgotne ciuchy z plecaka, na to nadal mokre kurtki i w podczas większego przejaśnienia postanowiliśmy wracać zanim przyjdzie większa burza albo odetnie prąd na amen bo co chwilę gasło światło.
20 min w deszczu na krzesełku też dało się we znaki, potem pędem do auta i na camping, gdzie miło sucho i ciepło bo nie spadła tam ani kropla tego dnia!





Musaleńskie Jeziora

Mieliśmy ambitne plany związane z Musałą, ale niestety brak miejsc noclegowych w Chyży Musała oddalił nas od tego. A z dziećmi wiadomo trzeba trasę dzielić na etapy. Mieliśmy zarezerwowane spanie w schronisku Jastrebec co jeszcze dawało nadzieję, ale przemoczone w ulewie buty trekingowe nas wszystkich pogrzebały nasze plany o wielkim ataku szczytowym:)
Musieliśmy poświęcić dzień na suszenie obuwia zanim można było myśleć o wyprawach.
Jak już pogodziliśmy się z faktem, że Musałę zdobędziemy następnym razem, postanowiliśmy choć przyjrzeć się jej z bliska.



Po złożeniu majdanu, podjeżdżamy do Borowca skąd Gondolą Yastrebec w 25min robimy aż 1000m przewyższenia. Kolejka czynna, tania i od razu dementuje plotki - można dogadać się po angielsku.
Od razu czuć że jesteśmy powyżej 2000m npm - w dole upał a my wyciągamy na górze bluzy!











Ruszamy ceprostradą z Jastrebca do Chyży Musała i Musaleńskich Jezior. Zgodnie z mapą około 1h. Mijamy stoki narciarskie i w oddali widzimy cały czas Musałę i górujące na szczycie obserwatorium. Nad Musaleńskimi Jeziorami rozkładamy się na trawie, podziwiając widoki i zmysł architektoniczny kogoś kto postanowił wybudować w takim miejscu taki moloch jakim jest nowa Chyża Musała. Okropieństwo! Jeszcze ciągle budują, noclegów nie ma ale jest taras z piwem i jadłem..
Stara na szczęście nadal działa, jest surowa i typowo bułgarska.









Cały czas bacznie przyglądamy się podchodzącym od jezior pod schron Everest i dalej ku szczytowi.Już wiemy że góra ta to nie przelewki, kawał drogi jest do przejścia nim się jej przyjrzeć z bliska! Wybieramy się nad jezioro Musaleńskie po drodze na Musałę ale to już ostatni punkt naszej drogi bo wyżej zaczyna się ostre podejście.







Tymczasem zwijamy ekipę w drogę powrotną. Trasa jest łatwa, płaska ale słońce i wiatr dały nam tak do wiwatu że czujemy mega zmęczenie, a tu jeszcze przed nami droga gondolą i przejazd w nowe rejony w górach Pirin!